2010-03-19 09:38:16 >> ...
kawy!!!
heeeh... czuję się tak, że pisać nie mogę.
... do serca.
i całkowicie się z tym zgadzam. choć nie dotyczy to tylko męskich organów, bo ja sama dałam się tak "wciągnąć".
zaczęło się od jednego, niewinnego zaproszenia na obiad. później rewanż. i kolejny, i kolejny... coraz częściej pojawialiśmy się razem. zaczęłam się uzależniać. i to mnie pozytywnie nakręcało.
a wczoraj pierwsze walentynki, które spędziłam z kimś. zwykle byłam 'anty'-jak zapewne każdy singiel. a skoro te były inne, więc musiałam się 'postawić' i, jak się zaczęło tak musiałam kontynuować. zaplanowała kolację. nazwa robocza: 'wariacja serowa'. wykonanie: banalne.
wystarczy mieć ciasto francuskie, sery pleśniowe, topione i żółty. wszystkie te artefakty skomponować, upiec i zajadać póki ciepłe. szybko, ładnie i przyjemnie. podawać z winem.
powiem tak: było pysznie, pod każdym względem ;]
p.s. notka dedykowana dla pewnego pana, który bardzo chciał ;]
chcę się zamknąć w domu. wyłączyć telefon, komputer. wyłączyć oczy i uszy. zniknąć. poddać się. nie jestem taka silna, taka twarda jak mi się wydawało. nie powinno mnie to dziwić-zawsze zawodziłam.
boję się i źle mi, bo przez to wsztstko niszczę innych ludzi. szczególnie jedną, ważną dla mnie. im jest mi ktoś bliższy, tym bardziej jest przeze mnie raniony. nie chcę tego, to jest nieświadome działanie. to porównanie do jeża-im bardziej ktoś do mnie się zbliża, im bardziej ja się zbliżam do kogoś, tym bardziej ranię drugą osobę. powinno się mnie zakopać, żebym już nikogo nie skrzywdziła.
znów mam złe myśli. znów pojawiają się w nich tabletki, ostrza.
w tym momencie nic ani nikt nie jest w stanie mi pomóc...
i znowu:
"Nie wierzę w nic, bo chyba nie potrafię
Nie marzę już, nie ma o czym marzyć
Zgubiłem gdzieś prawdziwą radość życia
Smutno mi..."
"Zwątpić czy uwierzyć mam
Jaki dzisiaj to ma sens?
...
Przez okno się wychylam,
całuję nocy mrok
za mało pięter, myślę -
Nie,nie, nie uda mi się skok..."